Z prochu powstaniesz

W zeszłym tygodniu (17 listopada 2015) Mitchell Johnson przeszedł na emeryturę tzn. wycofał się z rozgrywek międzynarodowych. Pamiętam go doskonale z Pierwszego Testu Ashes, który odbył się w lipcu tego roku w walijskim Cardiff. W pierwszym wejściu - kiedy to Australia była w ataku - schodził po każdej swojej serii na long on (pozycja na krawędzi boiska, po lewej stronie praworęcznego batsmana), aby odpocząć. Miałem miejsce w drugim rzędzie, tuż za tym stanowiskiem.  Oto miotacz, który wprawiał batsmanów drużyny przeciwnej w przerażenie, teraz żartował z kibicami i dopytywał Australijczyków siedzących obok o wynik meczu rugby, który toczył się właśnie też w Walii, ale tej Nowej Południowej.

Paradoksalnie w Cardiff bardziej zabłysnął, mając bat w ręku. Do setki (ang. century) jednak dobił, miotając, tzn. oddał opozycji 100 sprintów i nie zdobył ani jednego wiketa. W tym momencie mocno wroga angielska gawiedź zaczęła dość ironicznie buczeć. Johnson w odpowiedzi zdjął czapkę i pocałował godło - tak jakby właśnie zaliczył dwusetkę, np. emfatycznie wybijając szóstkę. Warczenie tłumu automatycznie przerodziło się w śmiech. Historyczny moment odzwierciedlający specyfikę krykieta.

Najbardziej jednak będę pamiętał Johnsona z jego dorobku w Drugim Teście podczas przedostatniej Serii Ashes (2013-14). Oglądałem ten mecz na żywo, w Polsce piąta nad ranem, a w Adelaide Mitchell Johnson dziesiątkuje  Anglię. Dosłownie. W dodatku tylko jedną ręką, i to lewą. Zdobył 7 (sic!) wiketów i oddał tylko 40 punktów w 17.2 seriach. Anglicy byli bezradni. Johnson odsyłał ich wszystkich do pawilonu jak uczniaków i to z bardzo niskimi notami: Cook za 3, Stokes za 1, Prior 0, Broad 0, Swann 7, Anderson 0, Panesar 2. Australia wygrała ten Test różnicą 218 sprintów, a całą serię 5-0. Mężczyźni kontra chłopcy.

Johnson jest już kolejnym z tej dotychczasowo stałej ekipy australijskiej, która przez ostatnią dekadę toczyła regularne boje z Anglią. Po ostatnim meczu w tej minionej, przegranej, Serii Ashes z rozgrywek międzynarodowych postanowił wycofać się Michael Clarke (batsman i ówczesny kapitan), ten kiedyś niezawodny stróż Brad Haddin (ang. wicket keeper) został de facto odsunięty po jego niefortunnym występie w rzeczonym Cardiff. Następnie Chris Rogers (batsman z duetu otwierającego), oraz Ryan Harris (miotacz), Shane Watson (zawodnik uniwersalny ang. all rounder) także postanowili usunąć się z pola.

Jesteśmy świadkami zaistej zmiany warty. Następna Seria Ashes zaczyna się w listopadzie 2017 roku na Antypodach. To aż, albo tylko, za dwa lata. W kuluarach muszą być już gotowi następcy, którzy z pewnością nie mogą się doczekać, aby wziąć odwet za tegoroczną przegraną i odzyskać tę miniaturową urnę zawierającą prochy angielskiego krykieta.

Jerzy Suchodolski
jerzy.suchodolski@gmail.com