Wiecznie drugi

Krykiet często porównywany jest do tańca. Dobry krykiecista porusza się lekko na nogach, płynie w powietrzu, a przy tym każdy ruch ma dobrze zaplanowany i kontrolowany. Jeśli uznamy krykiet za osobną gałąź sztuki, to rzucanie podkręcanych piłek (ang. spin bowling) jest jej najlepiej skrywaną tajemnicą. Umiejętność rzucenia piłki, która nie jest demonem prędkości, ale po odbiciu zmienia kierunek lotu jak szalona, to jedna z najtrudniejszych umiejętności w krykietowym fachu.  Jeśli jeszcze robisz to dobrze – sportowy świat przyszykuje ci wygodną lożę w panteonie sław.

Ta prawidłowość dotyczy prawie wszystkich krykietowych nacji. Prawie, gdyż jest jeden kraj, który skutecznie opiera się wpuszczeniu w swoje szeregi spin bowlerów. Jest to Republika Południowej Afryki. Trudna historia romansu krykieta i podkręcania piłki w RPA sięga początku XX wieku. Już wtedy same umiejętności nie wystarczały, aby dostać się do drużyny narodowej. Szybko rzucający krykieciści wiedli prym, gdyż na wyschniętej afrykańskiej ziemi są po prostu skuteczniejsi. Nie było również woli ze strony trenerów i selekcjonerów, aby ten stan rzeczy zmieniać, gdyż drużyna RPA działała jak dobrze naoliwiona maszyna bez pomocy podkręcających – spinnerów. Tych którzy przebili się do kadry w ubiegłym stuleciu można policzyć na palcach jednej ręki: Vogler(1906-11),  Vincent (1927-35), Tayfield (1949-60), Kourie (1970-88) oraz Adams (1995-04). Lista bardzo krótka jak na nację, której krykietowe tradycje sięgają 1888 roku.

Patrząc na historię spin bowlingu w Afryce można by zadać pytanie: czemu ktoś się za to bierze? To pytanie prowadzi nas do postaci Simona Harmera. Zawodnika, którego drugie imię brzmi „Wiecznie Drugi”.  Od początku swojej kariery w 2009 roku nie udało mu się dostać do kadry, gdyż albo rezygnowano ze spinnerów na rzecz szybko rzucających albo inny podkręcający piłkę bowler dostawał szansę. Najczęściej był to Imran Tahir, ale również młody Dane Piedt, który dostał szansę zagrania w 2014 roku przeciwko Zimbabwe. Harmer jednak nie przestawał dążyć do założonych celów: szlifował swoje umiejętności, grając w lokalnej lidze. W ilości zdobytych wicketów dał się wyprzedzić tylko wspomnianemu Piedtowi. To upór i ciężka praca otworzyły 26-letniemu zawodnikowi drzwi do kadry wraz z nadejściem roku 2015.

W styczniu rozegrał swój debiutancki test przeciwko Indiom Zachodnim, w którym zdobył 7 wykluczeń. Najwięcej ze wszystkich rzucających w drużynie RPA. Kiedy przyszło drużynie z Afryki zmierzyć się z Indiami, selekcjonerzy byli zmuszeni zabrać ze sobą więcej niż jednego spinnera . Na glinianych boiskach w Indiach to oni stanowią o sile bowlingu. Selekcjonerzy zdecydowali się na Harmera i był to strzał w dziesiątkę. Mimo, że jego drużyna przegrywała po trzech spotkaniach 0-2, on sam zdobył 10 wykluczeń w 3 meczach (5 inningsów) i tworzył świetną parę z doświadczonym Tahirem.

Cały sezon 2015 to 20 wykluczeń testowych na koncie młodego bowlera. Zapytacie: dużo? Porównując go do najlepszych, wydaje się mało, ale jak na tak młodego zawodnika, który stawia pierwsze kroki w krykiecie testowym jest to dobry start. Szczególnie w kraju, który z mocno podkręconą piłką nigdy się nie dogadywał. Należy mu się wielki szacunek za determinację i pasję, która pcha go do przodu. Bez tego nie wytrzymałby presji bycia wiecznie drugim. Kto wie, może nadchodzący sezon sprawi, że przekaże ten tytuł komu innemu?

 

Autor: Szymon Rokicki