WHCC versus WUCC: OTWARCIE SEZONU 2016

Długo wyczekiwany pierwszy mecz sezonu. Nowe boisko (Hutnik C), stary przeciwnik: Warsaw United CC, ale w mocno zmienionym składzie. Białe stroje jeszcze nie skażone zielenią wiosennej trawy, sprzęt przygotowany. Nawet pogoda współpracowała: chłodno, zachmurzenie, ale mimo tego słonecznie.

Przed rozpoczęciem standardowe już zamieszanie logistyczne; spóźniający się zawodnicy, spontaniczne odmierzanie improwizowanej 'bieżni', oraz jednoczesne ustalanie strategii. WHCC wygrało toss, wybrało atak i zaledwie z godzinnym opóźnieniem dwóch otwieraczy WUCC wkroczyło na pole: Franks i Bandara.

Prezes i Ksiądz wystąpili w ataku jako pierwsi. Piłka nie dawała z siebie zbyt wiele na tym już krykietowo zainicjowanym boisku, ale należało się mieć na baczności. Pierwsze dwie serie bez fajerwerków, w trzeciej jednak trafił Prezes. Piłka po krawędzi wylądowała w rękawicach stojącego pięć metrów za stumpsami Juranda i numer 1 WUCC zszedł z pola za zero. Nastepnie trzy razy uderzył Pioter, odsyłając dwie ze swoich ofiar z kaczkami w kieszeni. Bandara (57) i Bason (47*) jednak odrobili straty dla WUCC, grając pewnie na nader nieprzewidywalnym boisku. Tego pierwszego w końcu usunął Krzysiu, któremu Adaś pomógł pięknym przejęciem wysokiej piłki na square leg. Steve także został wyeliminowany przez Krzysia, czystym uderzeniem w stumpsy po stronie miotacza z pozycji quasi leg slipa. Debiutant Rob, uczący się polskiego Anglik, wyeliminowal Bankima (14) swoją raczej idiosynkratyczną odmianą spinu. Po całych 20 seriach dorobek WUCC to 149 runów.

Zmiana warty. WHCC otworzyło już sprawdzonym gambitem Ksiądz i Krzysiu. Przed rozpoczęciem gry wystąpiło jednak małe zamieszanie organizacyjne. WUCC wystawiło 11 zawodników w polu, mimo, że WHCC zagrało tylko dziewięcioma. Po dość chaotycznej dyskusji na boisku zostało 10 zawodników. Atak WUCC otworzył Shiv. Ksiądz pierwszą pilkę obronił, ale poirytowany sytuacją następnej już nie przepuścił, mimo że była lekko szeroka. Niestety skierował ją prosto w ręce zawodnika grającego na bliskim mid off. Jako trzeci wszedł Pioter, który zdobył 15; następnie Prezes, ktory to zszedł z zerem po siedmiu piłkach. Adaś zawalczył dzielnie zdobywając pięć runów. Krzysiu grał spokojnie witając i żegnając poszczególnych kompanów. Sam ustąpił pola dopiero pod koniec rozdania, ale zdobył 15 sprintów. Rob i Jurand bez formy na bacie: obaj wytrzymali po cztery piłki i konsekwetnie zeszli z kaczkami za pazuchą. Piotr (0), oraz Młody Staś (0*) zawalczyli jeszcze bohatersko, aczkolwiek nie byli w stanie poprawić całościowego wyniku. WHCC uciułało 62 i tym samym przegrało różnicą 87 runów.

WUCC wygrało bo było lepsze. Ten tradycyjny już adwersarz wystapił tym razem w bardzo silnym składzie, ponieważ kilku nowych i bardzo dobrych zawodników czasowo zasiliło ich szranki. WHCC natomiast miało problemy ze spacyfikowaniem technicznie doskonałego miotania. Nota bene pierwszy plenerowy mecz sezonu jest zawsze nieprzewidywalny, ponieważ zawodnicy spędzili sześć poprzednich miesięcy grając na hali - inną piłką i w kompletnie odmiennych warunkach. Sezon 2016 otwarty!

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com