The Ashes: 2. Test (2-6 grudnia 2017, Adelaide Oval)

Po przegranej w pierwszym teście Anglia miała zaledwie pięć dni na przegrupowanie. W Adelaide zamiast Balla wystąpił debiutant Overton. Reszta drużyny bez zmian. Australia natomiast zagrała jedenastką, która wygrała mecz w Brisbane. To był tzw. day-night Test. Rozpoczął się o 13.30 czasu lokalnego, co oznaczało, że sesje wieczorne były rozgrywana przy sztucznym świetle. Całe przedsięwzięcie wymaga innej piłki (różowej), tak aby była lepiej widoczna pod reflektorami. Piłka jest robiona nową techniką, tym samym zachowuje sie kompletnie inaczej od tej standardowej czerwonej. Główna różnicą jest to, że jest bardziej ‘szorstka’ i trudniej ją polerować.

Anglia ponownie poprawnie odgadła rzut monetą, ale Root kontrowersyjnie wybrał grę w polu. Prawdopodobnie dlatego, że aura bardziej przypomina tą angielską, tj. zachmurzone niebo, mżawka. Warunki raczej trudne do battingu. Już po godzinie mecz został przerwany z powodu deszczu, sceny bardziej przypominające The Oval w Londynie, a nie Adelaide Oval. Australia jednak uporczywie grała swoje. Paradoksalnie to Anglicy musieli się napracować; wolniejsza plansza i brak odbicia piłki przełożyły się na przewidywalny bowling. Mimo przerw pierwszego dnia rozegrano 81 serii, ale mecz trwał do późnych godzin wieczornych. Anglia wyeliminowała Bancrofta (10), Warnera (47), Khawaja’e (57) i Smitha (40). Ten ostatni to debiutancki wiket Overtona. Drugiego dnia na scenie pojawił się Marsh, który mozolnie grał jak totem przez trzy sesje i zebrał 126*. Na koniec uderzając piękne czwórki i szóstki. Australia zadeklarowała wieczorem przy stanie 442-8. Podczas tej ostatniej godziny drugiego dnia Australia zdołała tylko wyeliminować Stonemana (18).

Trzeciego dnia rano zaczęła się rzeź. Vince (2) krawędź i WK zrobił resztę, Root (9) krawędź i drugi slip, Cook (37) krawędź i pierwszy slip, Malan (19) krawędź  i WK. Po przerwie dwie piękne akcje caught & bowled, czyli wyłapania piłki z własnego miotania. Lyon bramkarskim rzutem usunął Moeena (25), pięć serii pózniej Starc jak żongler złapał piłkę za własnymi plecami i tym samym zwolnił Bairstowa (21).  Australia potrzebowała tylko trzech sesji, aby odesłać Anglików do szatni przy stanie 227.

Smith jako kapitan miał możliwość wymuszenia na Anglii dalszej gry (tzw. follow on), ale zdecydował się dać miotaczom odpocząć, a do boju posłał batsmenów. Bardzo szybko okazało się to ryzykowną decyzją, ponieważ nowa różowa piłka zachowywała się bardzo nieprzewidywalnie w sztucznym światle, zapewne spadek temperatury także miał znaczenie. Australia straciła tamtego wieczoru cztery wikety za tylko 53 rany. Anderson i Woakes po prostu poszatkowali sekwencję battingową Australii. Czwartego dnia rano Anglicy dokończyli dzieła. Gospodarze ugrali zaledwie 138 w drugim wejściu. To dawało przewagę 353, ale pozostawało jeszcze osiem sesji do rozegrania. Anglia poczuła krew i grała z werwą kończąc czwarty dzień bilansem 176-4. 

Piątego dnia rano mecz był nadal do wygrania dla Anglików. Tylko przez chwilę jednak. Już w drugiej piłce Hazelwood usunął Woakesa (5), uparty Root (67) został podcięty ostrą krawędzią, a Moeena (2) standardowo już wyeliminował Lyon. Australia potrzebowała tylko jednej sesji, aby zdobyć pozostałe sześć wiketów i wygrać różnicą 120 ranów. Tym samym Australia prowadzi 2-0 w serii.  

Karta wyników.

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com