The Ashes: 1. Test (23-27 listopada 2017, Brisbane)

Anglia wygrała toss i wybrała batting. Zaczęło się niewinnie; zagrywką, którą można nazwać ślepakiem, ponieważ nie stanowi zagrożenia. Miotał Starc, natomiast Cook tylko odprowadził piłkę wzrokiem; oceniając wysokość odbicia od planszy (pitch), szybkość, rotację i  swing. Składy obu zespołów wyglądały podobnie - młodzi zawodnicy grający obok starej gwardii. Australia: Bancroft, Warner, Khawaja, Smith (k), Handscomb, Marsh, Paine (wk), Starc, Cummins, Lyon, Hazlewood. Anglia: Cook, Stoneman, Vince, Root (k), Malan, Moeen, Bairstow (wk), Woakes, Broad, Ball, Anderson. 

Już w trzeciej serii padła pierwsza ofiara. Ponownie Starc do Cooka. Tym razem szybciej. Krawędź, charakterystyczny dźwięk łamanej zapałki. Cook zszedł za symboliczne 2. Stoneman (53) i Vince (83) kontynuowali jednak pewnie. Drugiego zdymisjonował Lyon pięknym odrzutem, a pierwszego odesłał Cummins bezpośrednim uderzeniem w zestaw. Root (15) zabawił krótko spóźniając się z kijem i przyjmując piłkę na ochraniacze (lbw). Plansza o wiele wolniejsza niż wszyscy się spodziewali, ponieważ nad Gabba pojawiły się czarne chmury, a poźniej nawet zaczął padać deszcz. Dlatego to spinujący Lyon miotał najwięcej, ale dopiero drugiego dnia jego praca zaprocentowała, kiedy to usunął Moeena (38) a zaraz później Woakesa (0). Anglia w rozsypce, tzw. ogon battingowy okazal się symboliczną odsieczą. Bilans pierwszego wejścia Anglików: 302 ranów (runs) po 117 seriach.

Innings Australii ewoluował bardzo podobnie do angielskiego. Otwieracz Bancroft zszedł w czwartej serii za 5, tu należy wspomnieć, że to debiutant. Moeen jako jedyny prawdziwy spinner też miotał najwięcej i także zdobył dwa skalpy. Stary wojownik Warner ugrał tylko 26. Smith okazał się zawodnikiem, który najbardziej różnicował zespoły. Kapitan wziął odpowiedzialność na siebie; fechtował przez ponad osiem godzin, umieścił na tablicy 141* ranów i z tarczą wrócił do pawilonu. Należy przyznać, że Anglia była bardzo dobrze przygotowana strategicznie. Root probowal dusić Smitha medotami inspirowanymi bodyline umieszczając wianuszek zawodników wokoło planszy. Bezskutecznie. Australia zdobyła razem 328 po 131 seriach.

Podczas wieczornej sesji trzeciego dnia w środku pola ponownie pojawili się Anglicy. Niefortunnie, ponieważ plansza mocno przyspieszyła osuszona upałem po deszczach. Hazelwood odesłał do szatni Cooka (7) i Vince’a (2). Tym razem Root (51) zagrał jak przystało na kapitana. Niestety wkrótce po tym jak zdobył pół tony, ponownie spóźnił się z kijem. Następne lbw. Moeen (40) i Bairstow (42) próbowali ratować sytuację. Nie wytrzymali presji jednak, obaj popełnili elementarne błędy i zostali wyeliminowani. Wszystko zakończyło się już po 71 seriach z wynikiem 195 ranów. Australia potrzebowała 170 do wygranej, a średnia w Gabba to 250.

Bancroft i Warner pewnie dograli do końca czwartego dnia, który zakończyli dorobkiem 114 ranów. Optymalna pozycja. Do wygranej brakowało zaledwie 55, oraz do dyspozycji cały piąty dzień. Ostatniego dnia otwieracze pozostali nieporuszeni, wygrali mecz 10 wiketami.  1-0 dla Australii.

Karta wyników.

 

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com