Nowa Zelandia vs Australia: 1. Test

Nowa Zelandia od 13 Testów nie przegrała na własnym terytorium, ale też nie wygrała z Australią w formacie Testowym od marca 1990 roku. Piękna pogoda w Wellington, słonecznie, ale z mocną bryzą od morza. Mecz rozpoczął się o 10.30 rano w piątek 12 lutego (u nas 11 lutego godz. 22.30). Przygotowana na tę okazję bieżnia zieleniła się pięknie, jak świeżo rozcięty owoc kiwi. Australia przyzwyczajona do burych traktów bez zastanowienia wybrała atak. Trawa oznaczała potencjalnie zdradliwe odbicie piłki.

Na środek wyszli Guptill i Latham, a oblężenie rozpocząl Hazlewood. Pierwsza piłka bezpunktowa, ale następna już wrócila z procentem trzech ranów. Miłe złego początki. W przeciągu pół godziny obaj otwieracze już siedzieli w pawilonie. Latham pogonił szeroką piłkę od Hazlewooda, którą pewnie przejął stróż Watling na zapleczu. Guptill natomiast dostał po zewnętrznej krawędzi, a piłkę wyłapał Smith stojący na pozycji drugiego slipa. 38-2, na zegarze godzina 11.00. Trzy dodatkowe wikety spadły w przeciągu następnych 30 minut. W tym sam kapitan McCullum, dla którego był to rekordowy, setny Test z rzędu (pierwszy rozegrał w 2004). McCullum przemnknął en passant jak Hitchcock we własnych filmach. Wytrwał siedem piłek i z okrągłym zerem wrócił do szatni. Nowa Zelandia nie dotrwała nawet do końca Pierwszego Dnia; wszyscy zostali wyeliminowani za marne 183 sprinty w 48 seriach.

Drugiego Dnia nie było ani śladu po trawie na bieżni, która teraz zbrązowiała jak skórka kiwi. Australia rozpoczęła ten dzień stanem 147-3, gdzie Khawaja i Voges mieli już na koncie odpowiednio 57 i 7 ranów. Obaj grali spokojnie, systematycznie rotując odbiór tak, aby miotacze nie mieli szansy na urobienie tylko jednego batsmana. Doszli w tej strategii do perfekcji, ponieważ utrzymali sie przez całą pierwszą sesję. Do końca dnia dotrwał jednak tylko Voges, Khawaja został trafiony przez Boulta i zszedł za 140. Bilans na koniec dnia to 238-3, czyli Australia już w tym momencie prowadziła 55 sprintami.

Voges pojawił się na posterunku przed zestawem także Trzeciego Dnia rano, teraz już z dorobkiem 176. W tym momencie jego Testowa średnia przekroczyła magiczny pułap 100. Voges słynie z tego, że gra konserwatywnie i po ziemi. Tym samym jest bardzo trudny do wykluczenia. Dokładnie tak, jak legendarny Don Bradman, którego średnia to 99.94. Tutaj australijski numer 5 także wydawał się kompletnie skoncentrowany na pogoni za gwiazdką. Jako ostatni na środek wyszedł Bird i w tym momencie Voges jakby dostał skrzydeł. Uderzył trzy szóstki (Bradman zdobył sześć 6-tek w całej swojej karierze). Przy próbie zdobycia czwartej, z miotana Craiga, przeliczył się jednak, a piłkę przejął czysto już sam miotacz. Voges zakończył własny innings wynikiem 239, a całościowy dorobek Australii to 562 (prowadzenie 379).

Drugie wejście Nowej Zelandii było tak rozczarowujące, jak to pierwsze. Tylko otwierający  Latham (63) i debiutant Nicholls (59) zawalczyli. McCullum zszedł za 10 trafiony w ochraniacze przez M Marsha ostatnią piłką Trzeciego Dnia. Australia wygrała mecz wejściem i 52 sprintam. Kapitan Smith już schodząc z boiska zwyczajowo spluwał w dłonie i zacierał ręce w oczekiwniu na 2. Test.

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com