Husaria w Wiedniu cz.2

W meczu przeciwko Continental European Cricket Association WHCC wystąpiło w składzie: Grzędowski, Iwiński, Błażejczyk, Krasiński, Rokicki, Suchodolski. Sekwencja battingowa bez większych zmian, ale dokonano roszad w ataku. Debiutant Krasiński miotał pierwszy, jako zmiennik wystąpił Grzędowski.

Zmiany wydawały się celne. Krasiński wyeliminował Thrupp już jedną z pierwszych piłek. Krawędź i przejęcie na zapleczu przez Suchodolskiego. Z King Iwiński poradził sobie sam wyłapując własna piłkę. Iwiński także odegrał kluczową rolę przy następnym wikecie: Breteche nie zdażyła dobiec jak paliki zostały rozbite przez stróża z podania Iwińskiego właśnie. Błażejczyk usunął Frohmayer bezpośrednim trafieniem, mimo wszystko panie dograły do końca. Zeszły z boiska z dorobkiem 92 za 4.  WHCC już standardowo otworzyło gambitem Grzędowski i Iwiński. Ten pierwszy zagrał doskonale zdobywając 27* ranów, numer 3 Błażejczyk dołożył następne 13. WHCC wygrało mecz w piątej piłce dziewiątej serii (karta wyników, ponownie zamiast Zieliński powinno być Krasiński).

Skład na ostatni mecz vs angielskiemu ECAD: Grzędowski, Araszewicz, Błażejczyk, Rokicki, Suchodolski, Fedor. Debiutant Araszewicz został awansowany na numer 2 w sekwencji. Husaraia ponownie mogła wybrać atak. Leworęczny Rokicki czysto trafił i numer 1 ECAD zszedł do szatni za jedyne 7. Następnie Iwiński doskonale w polu i zestaw palików wylądował na ziemi zanim Henderson dobiegł do linii. Później dublet Błażejczyka, oraz run out w wykonaniu Grzędowskiego. ECAD został wyeliminowany już w szóstej serii zdobywszy tylko, albo aż, 59 ranów. Po zamianie na środku pojawili sie Grzędowski i Araszewicz. Niestety obaj zostali odesłani to szatni przez Husseina. Następnie stróż ECAD eliminuje Błażejczyka pięknym przejęciem na zapleczu. Rokicki z kolei został usunięty przez Savagea. Suchodolski i Fedor dograli do końca dziesiątej serii, nie byli jednak w stanie zdobyć tych kilku brakujących sprintów. WHCC marginalnie przegrało mecz różnicą zaledwie 4 ranów (karta wyników).

Był to trzeci występ polskiego zespołu krykietowego na tym turnieju. Z perspektywy czasu widać ogromne postępy w grze. Dwa lata temu zespół przegrał wszystkie mecze i zajął ostatnie miejsce, rok temu wygrał jeden mecz, ale i tak zajął ostatnie miejsce. W tym roku też wygrał jeden mecz, ale dwa przegrał marginalną różnicą punktów. Sumarycznie wystarczyłoby 12 wiecej sprintów i byłyby trzy wygrane mecze. Należy przypomnieć, że WHCC grało na arenie międzynarodowej przeciwko zawodnikom, którzy uprawiają ten sport od dekad. Polacy natomiast trenują dopiero od paru lat.

Gołym okiem widać także jak poszczególni zawodnicy WHCC doskonalą swoje rzemiosło. Prawdziwą siłą tej drużyny jest przede wszystkim fenomenlne zgranie zespołu. Zawodnicy grają dla siebie, biorąc pełną odpowiedzialność za przydzielone im funkcje: od miotacza, przez batsmana, do stróża. WHCC gra widowiskowy krykiet, szczególnie w ataku, gdzie ofiarna gra w polu zawsze przynosi wyniki. Batting natomiast należy ewidentnie dopracować. Trochę więcej precyzji w miotaniu  to już tylko kropka nad i.

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com