Ciężar królewskiej korony

Wyobraź sobie dużoludzi. Zatłoczony autobus, dworzec czy bazar. Ale nie w europejski sposób. Pomyśl o określeniu „dużo” w kategoriach dużej indyjskiej aglomeracji. Bohater dzisiejszego wpisu pochodzi z miasta, w którym gęstość zaludnienia sięga 16 000 mieszkańców na kilometr kwadratowy. Nam, żyjącym w Polsce, ciężko jest sobie wyobrazić nawet to. Dla porównania, w Warszawie gęstość zaludnienia to nieco ponad 3000.

Dlaczego o tym piszę? Aby pokazać, jak trudno jest wybić się młodym krykiecistom w Indiach. Zawodników zakontraktowanych na sezon 2016 jest tylko 26, co przy kraju, w którym mieszka ponad miliard ludzi, jest kroplą w Oceanie…Indyjskim. I takie wyzwanie, znalezienia igły w stogu siana, staje przed selekcjonerami indyjskiej reprezentacji . Ich zadaniem jest poszukiwanie i wybieranie diamentów, które potrzebują ostatnich szlifów. Diamentów, które ozdobią koronę najlepszej drużyny świata, bo o tym marzą wszyscy Hindusi. O tym, aby ich drużyna była najlepsza. W końcu to właśnie tam krykiet urósł do rangi religii, która jak magnes przyciąga całe rzesze ludzi na stadiony oraz przed telewizory i radioodbiorniki.

Rola selekcjonera w tak dużym kraju to ogromna odpowiedzialność. Gdyby nie mądrość selekcjonerów i zaufanie trenerów po serii meczów testowych Indii z Anglią na przełomie 2012 i 2013 roku, prawdopodobnie nie oglądalibyśmy więcej Ravichandrana Ashwina. Zawodnika, który zmierza po tytuł najlepszego bowlera testowego 2015 roku. We wspomnianej serii przed trzema laty zdobył tylko 14 wykluczeń w czterech meczach, a Indie przegrały serię 1:2. I to na własnych stadionach. Daje to zawstydzającą liczbę nieco ponad trzech wykluczeń na innings. Jest to jeszcze bardziej zawstydzające w momencie, w którym przypomnimy, że Ashwin uznawany był za filar indyjskiej obrony. Trenerzy i selekcjonerzy na szczęście nie dali się ponieść emocjom i pozostawili go w reprezentacji. Zasiali wtedy ziarno, którego dziś zbierają plony.

Jego forma to przeplatanka gór i dołków. Sezon 2014, w którym zdobył tylko 10 testowych wicketów, był poprzedzony świetnym sezonem 2013 (41 wykluczeń). Większość wykluczeń zdobywa na własnej ziemi w Indiach (w sezonie 2013 wszystkie!). Tam przygotowuje się boiska z glinianą, wilgotną nawierzchnią, gdzie piłka kręci się niesamowicie, a Ashwin może pokazać pełne spektrum swoich umiejętności.

W trwającej serii meczów testowych przeciwko Republice Południowej Afryki „Ravi” zdobył dotychczas 24 wickety (w pięciu inningsach), a do rozegrania ma jeszcze jedno spotkanie. Przez cały rok 2015 uzbierał ich aż 55, a to jeszcze nie koniec. Kto może mu zagrozić? Powoli możemy szykować się, aby odpowiedzieć: nikt. Josh Hazlewood ma 44 wykluczenia na koncie i do rozegrania jeszcze dwa mecze testowe w roku 2015. James Anderson (46 wykluczeń), Stuart Broad (51) oraz Yasir Shah (49) nie będą już mieli okazji sprawdzić swoich umiejętności. Niesamowity w tym sezonie Mitchell Starc (46 wykluczeń)  z powodu kontuzji musiał zrezygnować z dwóch testów przeciwko Indiom Zachodnim, czekającym Australię jeszcze w tym roku.

Patrząc na przewagę, jaką wypracował sobie Ashwin nad innymi konkurentami, można śmiało powiedzieć, że stał się wspomnianym diamentem, świecącym bardzo jasno w koronie indyjskiej reprezentacji. Odnosząc się jednak do jego całej kariery, lepiej zadać pytanie: czy zdoła tę formę utrzymać? Królewska korona to w końcu nie tylko wielka nagroda. To również wielka odpowiedzialność.

Autor: Szymon Rokicki