CEE Native 6s Cricket Cup: Poland North vs Serbia

W swoim pierwszym turniejowym meczu drużyna Poland North zmierzyła się z Serbią. Skład polskiego zespołu: Grzędowski, Krasiński, Sochaj, Blażejczyk (k), Suchodolski (wk), Araszewicz. Serbia wygrała losowanie i automatycznie wybrała batting. Decyzja raczej naturalna, ponieważ dzień był bardzo słoneczny: piękna aura, bezwietrznie. Serbscy otwieracze Ninkovic i Dajc pewnie stanęli w środku, Polacy natomisat ustawili się ofensywnie: trzech po stronie otwartej (off side), oraz tylko jeden po drugiej stronie tzw. ślepej (leg side tj. za plecami batsmana).

Atak rozpoczął Blażejczyk. Pierwsza seria nerwowa dla wszystkich. Serbowie szybko jednak okrzepli w nowych dla siebie warunkach i systematycznie zaczęli punktować rotując między zestawami skutecznymi sprintami. Krasiński przeszedł do ataku z drugiej strony, ale Ninkovic i Dajc bronili sie doskonale -  trudno im było zdobywać punkty z nader szybkiego miotania Krasińskiego, ale wiketów też nie oddali. Nowa piłka nabierała prędkości po odbiciu, dodatkowo betonowy pitch stawał się czasami tak nieprzewidywalny jak naturalna bieżnia. Niektóre piłki nie odbijały się zbyt wysoko, co w połączeniu z predkościa sprawiało Suchodolskiemu sporo kłopotów na zapleczu tej potyczki krykietowej. Efekt uboczny: pięć ‘boczników’ (byes) przepuszczonych przez WK.

Dopiero Sochaj przerwał te sytuację patową w szóstej serii, usuwając Dajca krótką piłką, wyłapaną przez Krasińskiego. W dziewiątej serii, przy stanie 60-2, uderzył Araszewicz, wyłapując Didanovica z własnego miotania. W ostatniej serii nader mylący spin Grzędowskiego wyeliminował Dokica, który wyszedł z bazy, minął się z piłką, a kropkę nad i postawił polski stróż. Po dziesięciu seriach Serbia zeszła z boiska z 80 ranami na koncie oddawszy trzy wikety.

Grzędowski i Krasiński wyszli na bieżnię i zaczęli oswajać się z miotaniem zespołu z Serbii. Szybko okazało się, że regularne sparingi z indyjskimi zespołami tutaj automatycznie zwróciły się dywidendą. Serbowie miotali dobrze techniczne, ale nie aż tak szybko jak zawodnicy z Indii. Polscy otwieracze punktowali efektywnie i efektownie. Głośne ‘Tak!!!’ Grzędowskiego oznaczało zawsze szybką roszadę w środku pola. Krasiński grał klasycznie demonstrując jego kunszt battingowy pięknymi uderzeniami na mid-off i mid-on. Zgodnie z zasadami tego turnieju musiał też zejść z pola po zdobyciu 25 ranów. Jako numer trzy wszedł Sochaj i zaczął pewnnie punktować w duecie Grzędowskim. Polacy potrzebowali 8.3 serii, aby zdobyć 82 rany i  tym samym wygrać mecz różnicą aż pięciu wiketów.

Pierwszy mecz w turnieju jest zawsze najtrudniejszy, ponieważ zawodnicy jeszcze przywykają do warunków. Oczywiście pojawiają się także nerwy, które w tej dyscyplinie sa wręcz zgubne. Wygrana Poland North z Serbią uzmysłowiła Polakom, że jednak umieją wygrywać. Najbardziej budującymi były dwie kwestie: pewna gra polskiej dwójki otwierającej batting (Grzędowski i Krasiński), oraz utrzymanie wszystkich wiketów przez pewną grę krytycznego numeru trzy (Sochaj).

Jerzy 'Jurand' Suchodolski

Jerzy.Suchodolski@gmail.com